Poczyniliśmy wczoraj z Brunem pewne inwestycje – kupiliśmy klej do drewna oraz płytę na siedziska, którą mialem w planie dziś docinać. Niestety (a może na szczęscie?) krzesło w trakcie operacji mierzenia szablonu się … rozpadło i zamiast siedziska sklejałem ramę krzesła.
Czemu na szczęscie? Bo teraz widzę, że pozostałe krzesła też powinieniem rozłożyc i skleić od nowa. Nie ma co liczyć na wiekowy klej.
A na górę przyjdzie siedzisko, które pożniej Ania obije gabką i materiałem:

PS
Andrzej, muszę Ci odkupić pas 😉


