Kolejny dzien 🙂 Ignacy pyta sie.. ”to ktory odcinek nagrywamy??” No wiec to juz 5-ty odcinek naszego irlandzkiego tasiemca.
Udalo mi sie dzis dojechac z pracy, wiec moglam sie troche ”zakurzyc”.
Powynosilismy z Radkiem kilka wiekszych mebli do garazu. Zwinelismy dywan z salonu. No i ja dalej z chlopcami zrywalam tapety.
Chwilowo mamy etap poczwarki.. odslaniamy wszystko, co nieladne. Mam nadzieje, ze za miesiac zaczeniemy etap przepoczwarzania i wreszcie zacznie sie robic ladnie.
W zasadzie jestesmy gotowi na budowlancow, ktorzy niestety moga wejsc dopiero drugiego stycznia. Takie uroki dobijania transakcji w okolicach swiat.
Nasze najnowsze dylematy
1 – prąd robić od postaw czy tylko gniazdka dokładać?
2 – co zrobic ze sciana (w salonie z drzwiami na korytarz), ktora jest bardzo nierowna- plyty/ gips?
3- aaa no i moze nie dylemat, ale niestety listwy przypodlogowe musimy wymienic. Byly sprochniale:( to samo z drzwiami- na szczescie to tylko dwoje drzwi- bo reszta i tak wylatuje.
Jeszcze jedna sprawa wlasnie mi sie przypomniala.. Jestesmy wlasnie w wynajmowanym domu. W miescie, na osiedlu wsrod innych domow. W domu huczy tak, ze mamy wrazenie, ze za chwile dach sie oderwie(Rado sprawdzil.. wieje 9 w skali Beauforta). W naszym domku w szczerym polu nad oceanem jest cisza. Okna sa naprawde dobrze wstawione 🙂
