W sumie nie bardzo wiem , co pisac. Codziennie jestesmy w domu i pracujemy.. Radek w tygodniu jezdzi rano po odwiezieniu chlopcow do szkoly i drugi raz sam , albo z nami, po moim powrocie z pracy. W weekendy pracujemy po 6-7 godzin.
A efektow nie widac.. tzn. my wiemy, ze dzieje sie duzo, ale zdjecia tego nie odzwierciedlaja.
W ten weekend przygotowywalismy parter na wejscie Adama, ktory ma oplytowac czesc parteru / wygladzic i pomalowac salon i korytarz. Musielismy zedrzec reszte tapet / czesc odpadajacego tynku, Radek zdjal kinkiety.

Ja konczylam gladzie na klatce schodowej.. i dzisiaj zaczelismy szlifowanie. Roboty sporo , bo konstrukcja dotyka sciany i kilka miejsc trzeba bedzie robic na raty 🙁
Mamy nadzieje, ze w tym tygodniu wreszcie zostana wstawione okna kuchenne, zostanie zreperowany dach(dziura po wyburzeniu komina) i zacznie sie upiekszanie parteru..Czasu coraz mniej.



