Mieliśmy dziś niespodziewanych gości . Odwiedziła nas Joan, córka pierwszego właściciela właściciela domu. Razem z Joan przyjechał jej mąż, Mat.
Opowiedzieli nam trochę historii domu.
Dom zbudowany został przez tatę Joan , John’a Greer’a w roku 1945.
Joan urodziła się 4 lata później:)
To jest zdjęcie z 1948 roku, trzy lata po zbudowaniu domu. Trochę się zmienił, prawda?
Brakuje piętra i sunroom’u. Brakuje też podłączenia domu do sieci energetycznej – do 1957 roku rodzina, mimo że bogata, nie miała prądu, używano lampek oliwnych do oświetlenia.
Za to od samego początku mieli łazienkę i bieżącą wodę – woda była pompowana ze studni ręczną pompą do zbiornika na dachu (no to już wiemy skąd w każdym irlandzkim domu zbiornik na wodę na poddaszu). Co sobotę były zaganiane do tej roboty .. dzieci 😉
W pracy busy, więc nie ma kiedy pisać. Robić też się nie bardzo chce. Mimo to ciągniemy do przodu jak małe czołgi 😀
Nasza wycieczka w okolice Limerick zaowocowała zakupem sofy do pokoju gościnnego. Przyznam, że pani sprzedająca nie zrobiła wielkiego biznesu sprzedając nam sofę w super stanie za 180 e, dla nas tym lepiej 😀
Na zdjęciach widać też nasze bambusowe rolety, które super ociepliły nam salon. No i kolejna radość, to skompletowany wreszcie regał billy. Będzie jeszcze tuningowany, więc książki wrzuciliśmy na szybko i niestety byle jak. Radek zamontowal też lampę w sun roomie:) To nasza lampa księżycowa..
Kolejne lampy pojawiły się na korytarzu. Na pierwszym zdjęciu widać, jak głęboka jest nasza szafa na korytarzu.
Drzwi do łazienki będą wymieniane przy remoncie łazienki, więc są , jakie są 😀
Szafa zprzodu prezentuje się chwilowo tak 🙂
Przymiarka
Po skręceniu
Dziś zabraliśmy się za ogarnięcie pokojów chłopców. Pozostały do zrobienia listwy przypodłogowe i szafy , oraz przejrzenie reszty zabawek i wyrzucenie części z nich (większej części).
W pokoju Ignasia pojawiło się nowe biurko i obrotowe krzesełko. Półka na książki po dobrych kilku latach w szopce też znalazła swoje miejsce. Na ostatnim zdjęciu widać nowe drzwi:) Już troje z pięciu wymienione i od razu korytarz wygląda 100razy lepiej. Drzwi do łazienki i do naszej sypialni zostaną wymienione po remoncie tyc pomieszczeń.
U Bruna też zmiany. Biurko z odzysku, ale zdecydowanie wygodne:) Krzesełko trzeba jeszcze dokupić.
W planach na najbliższy czas jest oddzielenie sionki od salonu(czyli postawienie ścianki). Listwy przypodłogowe (na razie na górze). Oraz.. Remont łazienki na górze, który z jednej strony nas lekko przeraża, a z drugiej nie możemy się już go doczekać. Tak , będziemy go robić sami, bez fafofcóf.
Nie, zdecydowanie nie jest ze mnie ogrodniczka. Ale ogród jest, i jest piękny. Żadna w tym nasza zasługa. W sumie nie było jeszcze nic o nim, więc pokażę z grubsza, co w nim mamy .
Nasz ogródek z przodu prezentuje się tak…
Może ktoś wie, co to za roślina na ostatnim zdjęciu. Strasznie mi się podoba:)
Podczas wczorajszego ogarniania ogródka znalazłam TO:) Justyna Madetko, mam też swoją miętkę 🙂
Z boku domu rosną wielkie margaretki. I coś fioletowego, cokolwiek by to nie było..?
Z tyłu w ogrodzie, po podcięciu krzaczorów, Radek odkrył Dalie i biedną różę, która chyba z braku słonca wystrzeliław górę w jego poszukiwaniu 🙂
Jeśli ktoś zna nazwy tych roślin, to proszę pisać 🙂
Wczoraj był mój ostatni dzień pracy w Sligo. Od poniedziałku zaczynam w pracę w innej praktyce w Tubbercurry.
Najbardziej będzie mi brakowało Olivii, która jest najlepszą sekretarką na świecie i super koleżanką:) Prezent, który od niej dostałam świadczy o tym, jak dobrze mnie poznała przez ostatnie 6 miesięcy:D
Od szefa też dostałam pożegnalny podarunek:) Trochę sztuki zawsze się przyda..
Co do zmian w domu.. to pokój Brunia doczekał się podłogi:):)
A tak bawił się właściciel pokoju w czasie jego remontu.
Pokoje chłopców nadal nie mają docelowych mebli , ani gotowych szaf. Ignacy mimo tego zachowuje w wsoim pokoju super porządek, mam nadzieję, że Bruno też w końcu zacznie???
Poniżej zaległe zdjęcie górnego korytarza. Trochę przygnębiające, bo drzwi nadal nie wymienione, ściany nie pomalowane (będą jasno-szare). No i dwie witrynki, które w tej chwili tam stoją ostatecznie wylecą.. więc górny korytarz jest w fazie rozwojowej.
W końcu też zawiesiliśmy nasze zdjęcia w salonie. Chwilowo będzie tak.
Z drugiej strony skladamy billego
W sobotę planujemy być w ikea. Mam nadzieję, że uda się dokupić brakujące elementy.
Na koniec dla pasjonatów mój kryształ na swoim miejscu:)
W piątek ma przyjść paczka z PL. Jako, że już nie do końca pamiętamy, co zamawialiśmy, nie możemy się jej doczekać. Będzie trochę, jak worek z prezentami pod choinką:D
Podłoga u Bruna rodzi się w bólach ku wielkiemu niezadowoleniu właściciela pokoju, który chciałby już mieć gotowy pokój.
Dziś podocinaliśmy blaty do utility.. Jeszcze nie dokończone, ale efekt już jest:)
Muszę przemalować oldschoolowe fronty z lat 70-tych. Biały czy grafit ??
Nad wyspą pojawił się uroczy napis..
Udało mi się zrobić zdjęcie posprzątanej kuchni 😀 Musimy dokończyć ten jeden mały panelik i zainstalować listwy podszafkowe. Czekamy na nową ukośną piłę.
W second-handzie udalo mi się znależć kryształową misę i dzwoneczek:) Będzie czym zapełniać china cabinet, jak wreszcie zdecyduję się, na jaki kolor ją pomalować.
Kwiaty z ogrodu:)
Po pomalowaniu primerem
W ogródku mamy też różyczki..
Wazon to kolejna lumpeksowa zdobycz:)
Poniżej kolejny bukiet z ogrodu i taca DIY. Oczywiście nie zrobiłam zdjęcia ”przed”. Była wiklinowa z jakimś dziecięcym obrazkiem .
Tutaj świecznik DIY. Zrobiony z kieliszka i srebrnego świecznika.
Zaczynamy również instalować covingi na korytarzu 🙂 Drzwi czekają cierpliwie na malowanie i ramy.
No i kolejne pomieszczenie dostało kolorów:D W zasadzie jednego. Jak dla mnie jest to smakowite caffee latte
No i nadszedł kolejny weekend. Zaczął się dla chłopaków już w piątek, kiedy to pojechali do Dublina .
Udało im się nawet zajechać do ikea i co więcej.. dostać do środka:D Poświęcenie mojego męża jest większe niż Covidowe restrykcje w Irlandii 😀
Z większych zakupów, mamy w końcu blaty do utility. Wybraliśmy najprostszy biały blat.
Zanim go dotniemy, chcemy kupić lepszą piłę do drewna.
Następnym zakupem, niestety nie do końca kompletnym , bo Irlandzka ikea wyprzedała te szafki i nie mają ich na stanie, są dodatki do szafek z serii billy. Mamy kilka, brakuje nam jednej 80-tki , za to mamy już nadstawki i drzwiczki.
Będziemy docelowo robic wbudowaną biblioteczkę, coś jak na zdjęciu ponizej.
Chłopcy kupili rownież bambusowe wkłady do szuflady na sztućce. Trochę się zdziwiłam, bo załozyłam , ze skoro szafka ma 60 cm głębokości na 60 cm szerokości to wklad 50×52 cm wejdzie do niej bez problemu. A tu ZONK.. szuflada miała tylko 45 cm głębokości, mimo że korpus ma 60. Cóż za niewykorzystanie przestrzeni.
Nie ma jednak tego złego. Radek rozkręcił i odczepił tył szuflady, naciął wkład i wszystko pięknie pasuje, a i szuflada się powiększyła:) Jeszcze nie do końca poukładane, jak trzeba.
Sztućce gerlacha to prezent od moich rodziców:) Jeszcze raz dziękuję!
Mówiłam , że walizka będzie niepotrzebna :D?
Wczoraj także pomalowałam korytarz po raz drugi i odkopaliśmy konsolkę, na której stoi zdobyczna lampa, zdjęcie żeglowca, które Radek wybrał razem ze stołem do salonu. Okazało się, ze to zdjęcie Daru Młodzieży 😀
Ta mała latarenka, to znalezisko z second handu. Jest na baterie , ale doładowuje się jak lampka solarna. Udało mi się wyczaić dwie podobne za grosze:)
Krzesło na zdjęciu wyżej jest baaardzo stare i też udało nam się je w wielkich bólach odgrzebać w garażu.
Mamy również już pomysł na szafę w korytarzu. Super będzie wyglądać na tle szarej ściany.
Konsolka docelowo zmieni kolor i zostanie przecięta wzdłuż i ufiksowana do sciany . O tak:)
Foty z pinterest
Udało nam się także, co prawda z pewnymi trudnościami, zamówić listwy przysufitowe (covings) na korytarz. Docelowo będą również w salonie. Wybraliśmy TE
Projektów na najbliższy czas jest dużo, pierwszy to podłoga w pokoju u Bruna.
Na koniec zdjęcie podłogi u Ignasia.. jeszcze dokończyć szafę i można docelowo meblować 🙂
No i się pojawiło, co prawda nie na dworze, tylko w domu, ale lepszy rydz, niż nic .
Słoneczny kolor pojawił się dzisiaj w pokoju Ignaca. Ja maluję, Radek robi podłogę. Wreszcie 🙂
Jeszcze trochę do zrobienia zostało, przede wszystkim szafa, ale teraz czas na podłogę na górze. Wszystko po kolei.
Malowałam tym.
Zabrałam się również za malowanie korytarza, ale farby wystarczyło tylko na jednorazowe pokrycie. Muszę dokupić.
Jako , ze nie mamy jeszcze lampy w korytarzu , bardzo cięzko zrobić zdjęcie oddające kolor ścian. Jest to dość ciemny betonowy szary. Chwilowo wygląda trochę ponuro, ale myślę , ze przy białych drzwiach, listwach przypodłogowych i sufitowych będzie pięknie:)
Mam nadzieję, że farba faktycznie będzie zmywalna..
Udało nam się również kupić drzwi do szafy, która stanie na dolnym korytarzu i m.in. przykryje licznik prądu. Drzwi są naprawde w świetnym stanie , ciężkie drewniane. Dostaliśmy 4 sztuki:) I przy okazji zaliczyliśmy w sobotę super wycieczkę.
Widać, że mamy fazę na drzwi, bo dziś pojechaliśmy odebrać upatrzone drzwi na górę. Mamy 5 sztuk cięzkich mahoniowych drzwi , które zastąpią beznadziejne papierowe ciemne drzwi.
Za bardzo pochwaliłam irlandzką pogodę tydzień temu. Od wtorku nastąpiło masakryczne załamanie pogody i z temperatury 25 stopni, zrobiło się nagle 8-12 stopni. Do tego silny wiatr i deszcz również nas nie oszczędziły.
Sobota była paskudna, zupełnie jak nasz zapał do pracy. Nie chciało nam się nic i daliśmy sobie spokój z robotą.
Jak już pisałam, lubimy rzeczy z ”duszą” i nie lubimy przepłacać. Przeglądam wiecznie lokalne i krajowe strony z rzeczami na sprzedaż w poszukiwaniu czegoś, co nam trafi w oko.
Tak trafiliśmy na Tommy’iego. Sprzedawał on stół, który bardzo mi się spodobał. Poszukiwałam takiego od dawna, więc dzisiaj zdecydowaliśmy się pojechać.
Tommy mieszka godzinę jazdy od nas na kompletnym zadupiu 🙂 Znaczy to, że po drodze widzielismy mnóstwo pięknych widoków, góry i jezioro. Piękna trasa. A że zrobiona nielegalnie?? Tylko dodało to smaczku naszej wyprawie.
Łowy były owocne i do naszej listy projektów dodane zostały kolejne, heh.
Stół pierwotnie nas rozczarował, bo jest za mały. Jednak okazało się, ze to stół rozkładany i jako taki jest idealny wielkościowo. Jedyny szkopuł w tym, że brakuje części dokładanej, którą musimy dorobić we własnym zakresie.
Blat stółu jest fornirowany, więc myślałam, zeby dorobić środkową część i całość pomalować na biało.
Niespodziewany sprzeciw zgłosił Radosław, który zakochał się we wzorze forniru i zapowiedział, ze własną piersią będzie bronił blatu przed przemalowaniem 😀 Ostatecznie zgodził się, zebym sobie pomalowała nogi (tzn . nogi od stołu, nie moje).
Zobaczymy, jak wyjdzie środkowa część i zdecydujemy ostatecznie.. Rozlewu krwi nie było.
Poniżej stół w wersji złozonej. Obok stołu kolejny nabytek.. wielka lampa. Nie wiem jeszcze, gdzie będzie stała, ale wiedziałam od razu, ze MUSZĘ JĄ MIEĆ 😀 Prawdopodobnie wymienimy klosz i zostanie pomalowana
Kolejnym zupełnie niespodziewanym zakupem jest tzw. china cabinet. Poszukiwałam podobnego mebla od dawna. Jakiś czas temu próbowałam kupić w Sligo, ale się nie udało.
Ten mebel na pewno przejdzie metamorfozę, bo po pierwsze jest w dość kiepskiej kondycji, a po drugie robi się za duzo drewna w domu, a nie o to mi chodzilo.
Muszę przemyśleć jeszcze, jaki kolor wybrać.
Poza tym , Ignaś dostał obrotowe krzesełko do biurka, a Radek wybrał sobie 2 obrazki z żaglowcami.
U nas dzisiaj wolne, czerwcowy Bank Holiday:) Pogoda przepiękna. Część dnia spędziliśmy w Sligo na zakupach. Wreszcie udało nam się kupić rolety do pokojów chłopców. Mamy nadzieję, że przy zaciemnionych pokojach uda nam się pogonić ich do łóżek przed 23.
Na plażę nie chciało się nam już jechać. W sumie po co się ruszać, jak za drzwiami taki cudowny ogród??
Mam nadzieję, że też mieliście taki cudowny Dzień Dziecka?:)
Share with:
To jest wersja demonstracyjna sklepu do celów testowych— Zamówienia nie będą realizowane. Zamknij