Nasza nowa miłość – odkurzacz automatyczny

Od trzech dni kręci się po naszym domu „coś” co skradło nam serca – Ilife V5S.
Długo się zastanawialiśmy nad sensem takiego rozwiązania, no bo jak głupi automat miałby sobie poradzić z kłębami włosów naszego psa? A jednak! Już po pierwszym sprzątaniu widać było, że wreszcie NIE WIDAĆ.

Proszę oglądać z wyłączonym dzwiękiem 😉

Zakup oczywiście dokonany na aliexpress.com, skąd zamawiamy większość gadżetów do naszego domu czy kampera. Trochę z przygodami, bo za pierwszym podejściem oficjalny sklep Ilife anulował nam zamówienie, ale za drugim razem poszło dość szybko i po dwóch tygodniach paczka dotarła do domu.

Odkurzacz w wersji bez centralnej rolki, polecany dla właścicieli zwierząt (włosy nie wkęcają się w rolkę/szczotkę). Ciągnie na tyle dobrze i sieść i inne domowe brudy, że w ten weekend ominęło mnie odkurzanie 😉 Do tej pory odkurzaliśmy co 2-3 dzień, a efekt był taki sobie. Kudły i tak były wszędzie. Teraz jedynie Ignac czuje się pokrzywdzony, bo jego obowiązkiem jest odkurzanie schodów, a tego automat nie zrobi 😉

Czego mi brakuje? Możliwości zdalnego włączenia przez aplikację w telefonie, ale powiedzmy, że można bez tego życ.

Jak mogliśmy do tej pory żyć bez automatycznego odkurzacza??